Dzień 2

Dzień drugi niestety nie należał do najlepszych. Przejechaliśmy zaledwie 35 km, z Pustkowa do Dźwiżyna. Ostatecznie wylądowaliśmy w pokoju z nadzieją, że nikt nie zwinie nam rowerów spod domu, w którym jesteśmy. Zaczynając od początku dzisiejszego dnia, gdy rano wstaliśmy, przywitało nas piękne słoneczko, w taką pogodę to aż chce się żyć. Niestety wraz z przebytą drogą, pogoda stawała się coraz gorsza. Dopóki kropiło, to było do zniesienia, jednak gdy się rozpadało na dobre, ja już zaczęłam wymiękać i nie obyło się bez spięć. Całe szczęście do latarni w Niechorzu udało nam się dotrzeć jeszcze przed popsuciem się pogody. Gdy dotarliśmy do Pogorzelicy musieliśmy zdecydować czy jedziemy bardziej na około, czy jedziemy krótszą trasą, jednak bez pewności co do jej jakości. Początkowo była całkiem niezła, metrowej szerokości betonowe płyty były trochę denerwujące, jednak, jak się potem okazało, niczym w porównaniu do kostki, po której niezbyt łatwo było jechać z obciążeniem. Pod koniec trafiliśmy na punkt widokowy, na którym spotkaliśmy rodzinę, która wybrała się na jednodniowy wypad. Pomogli nam wybrać dalszą drogę. Już nieco lepszą drogą dotarliśmy do Mrzeżyna. Tam pogoda zaczęła się psuć jeszcze bardziej. Gdy tak dotarliśmy do Dźwiżyna zmęczenie psychiczne dało mi się we znaki i postanowiliśmy się tu zatrzymać. Teraz po spacerze po mieście i późnej obiadokolacji, wróciliśmy do pokoju i kładziemy się spać z nadzieję, że rowery będą rano tam gdzie je zostawiliśmy. Mam nadzieję, że pomimo wielu trudności dalej będziemy walczyć i osiągać kolejne cele.

Przepraszam za brak polskich i dużych liter, jednak pisanie z telefonu tak się kończy. Pozdrawiamy i życzymy dobrej nocki.

Aga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *